Był wieczór,za godzinę miałam spotkanie z kolejnym klientem.Musiałam,byłam zmuszona to robić.Moi rodzice siedzą w wiezieniu i prędko ich nie opuszczą.Muszę za coś nas utrzymywać,chcę aby Mary niczego nie brakowało.Dziecko nie jest niczemu winne,więc dlaczego ma przez to cierpieć?
Spojrzałam w lustro,miałam na sobie obcisłą krótką kremową sukienkę.Na twarzy miałam mocny ciemny makijaż,na nogach czarne,wysokie szpilki.Moje długie włosy opadały na ramiona,zupełnie je zakrywając.Poprawiłam makijaż i zeszłam na dół.
-Gdzie idzies?-spytała mnie Mary.Musiałam skłamać.Wszystko dlatego,że chciałam zapewnić jej dobry byt.
-Muszę iść do pracy.Zostaniesz sama w domku na 2 godziny?-spytałam uśmiechają się lekko do mojej małej siostrzyczki.
-Dobze,ale wlacaj sybko.-powiedziała uśmiechnięta od ucha do ucha.Dzięki temu sprawiła,że ja również byłam szczęśliwa.Mary podeszła do mnie,swoje małe rączki owinęła wokół mojej talii,ponieważ była jeszcze za niska,aby dosięgnąć do moich ramion.
-Będę tęsknić,mała.-uśmiechnęłam się.
-Ja tez.-pocałowała mnie w policzek,po czym pobiegła szybko do salonu,żeby zdążyć na jej ulubioną bajkę.Wiem,że zostawiane 5-letniego dziecka jest nieodpowiedzialne ,ale ja nie miałam wyjścia,moja dalsza rodzina nie utrzymuję z nami kontaktu odkąd rodzice trafili do więzienia,było im zwyczajnie wstyd,że mają taką rodzinę.
Założyłam czarny płaszcz na siebie,zamknęłam drzwi na klucz.Pod naszym domem stał już ogromny,czarny samochód z przyciemnionymi szybami.Zmierzałam w jego kierunku,po krótkiej chwili byłam już w samochodzie.
-Cześć.-powiedział chłopak.Był młody,jego oczy hipnotyzowały mnie.Były duże,brązowe,wyglądały jak dwa lśniące diamenty.Patrzył na mnie z zaciekawieniem,spowodowały to,że na moich policzkach pojawiły się rumieńce.Nigdy żaden mężczyzna nie przyglądał mi się z takim zaciekawieniem jak on.Przeważnie zależało im tylko na jednym.
-Cześć.-obdarzyłam go uśmiechem.
-Jestem Zayn.
-Harriet.
Chłopak chwycił moją dłoń,uniósł ją lekko i ucałował.Sprawił,że znów się zarumieniłam.Zauważyłam uśmiech na jego twarzy,był niezwykły.
Samochód ruszył z miejsca,zupełnie nie miałam pojęcia gdzie jedziemy.Po około 10 minutach drogi,zatrzymaliśmy się.Zayn wyszedł pierwszy,aby móc otworzyć mi drzwi.Czułam się skrępowana.Weszliśmy do jego domu.Nie był dość duży,ale był pięknie urządzony.Dom był przytulny.
Zdjęłam płaszcz,czułam jak chłopak rozbierał mnie wzrokiem.Odwróciłam się do niego twarzą.Złapał mnie delikatnie za rękę,prowadził mnie po schodach,było ciemno.Dotarliśmy do sypialni,gdzie również było ciemno. Zayn podszedł do komody,zapalił lekko lampę.Wtedy w pokoju panował półmrok.Wskazał ręką miejsce na łóżku .Nie chciałam tego robić,ale z czegoś musiałam opłacić rachunki,kupić jedzenie i ubrania dla Mary.Nie pewnie zbliżałam się do niego,mój oddech znacznie przyśpieszył,mimo wszystko szłam dalej.Położyłam się na łóżku,twarz chłopaka z góry patrzyła na moją.Jego usta,całowały moje,chwile później przeniosły się na szyję.Całował moje ramiona,z każdą sekundą schodził niżej.W końcu jego usta zatrzymały się na moim dekolcie.Przełknęłam głośno ślinę,wyczuł to.Jednak całował dalej,nie zważając na to.Schodził co raz to niżej,całował mój brzuch.
-Ja..ja nie mogę,przestań.-powiedziałam cicho.Pierwszy raz nie dałam rady,pękłam.Z moich oczy wypłynęła łza.Było mi tak okropnie wstyd,byłam dziwką.Nie szanowałam siebie.
-Dlaczego?-spytał zszokowany moim zachowaniem,najwyraźniej nie raz korzystał z takich usług.
-Po prostu nie mogę,wybacz.-chwyciłam swoją torebkę,zmierzałam szybko ku wyjściu.Poczułam jak łapie mnie za nadgarstek.
-Poczekaj.
-Dlaczego to robisz?-spytał
-Co robię?
-No,dlaczego się tym zajmujesz,skoro nie chcesz.-wyjaśnił.Nie chciałam mu niczego mówić,a szczególnie o moim życiu
-Nie ważne,zapomnij o mnie.-rzekłam.
-Nie wyjdziesz stąd,dopóki mi nie powiesz.-powiedział.Miałam zamiar uciec,chwyciłam klamkę,drzwi były już zamknięte.
-Wypuść mnie,słyszysz?-powiedziałam zdenerwowana.Zostałam zamknięta sam na sam w pokoju,z chłopakiem,którego ledwo co znałam.Nie było innego wyjścia,musiałam mu powiedzieć.
-Chcesz wiedzieć,ok.-powiedziałam i usiadłam obok niego.
-Moi rodzice siedzą w więzieniu,zostali przyłapani na kradzieży.Nie byliśmy bogatą rodziną,chcieli zdobyć pieniądze,aby móc zapewnić byt 4 osobowej rodzinie.Mam siostrę,Mary.Jestem zmuszona jakoś zarabiać,aby jej niczego nie brakowało.-powiedziałam.Między nami zapanowała niezręczna cisza.Chłopak wpatrywał się we mnie.Po moim policzku spływały łzy.Przykre doświadczenia,które miały miejsce 3 lata temu powróciły.Wróciłam wtedy ze szkoły,mama gotowała obiad,tata mył samochód.Ktoś zapukał do drzwi ,to była policja.Skuła ich w kajdanki.Pamiętam,ból który czułam w sercu.Niedługo później dowiedziałam się,że zobaczę ich na wolności za 10 lat.
Spuściłam głowę,poczułam jego dłonie na moich ramionach.Przytulił mnie.
-Pomogę ci.-rzekł
_________________________________________________________________________________
Podoba wan się pierwszy rozdział?:)..proszę was bardzo,o komentarze:D
Super, biedna Harriet :c jestem ciekawa dalszych rozdziałów. zapraszam :
OdpowiedzUsuńhttp://adriennevarnish.blogspot.com/
Fajnie piszesz :-)
OdpowiedzUsuńKiedy następny?<3
Kocham twoje opowiadanie <3
OdpowiedzUsuńCzekam na następny.:)
Lubię to :)
OdpowiedzUsuńKiedy następny?